Moje rozmowy z VIPami
Dodane przez puszczyk1 dnia Maj 15 2018 22:50:13
Moje rozmowy z VIPami
Miałem dziś sposobność rozmawiać z człowiekiem, który w moim mieście pełni jedną z ważnych funkcji. Poszedłem do niego z problemem, którą mógł rozwiązać, bo na pewno wchodzi w zakres jego kompetencji. Przywitał mnie godnie jak na gospodarza przystało i nawet zaproponował coś do picia, oczywiście wodę mineralną. Pochwalił przy tym moje dziennikarskie pióro. Poczułem się nawet nieco zawstydzony, bo niezwykle rzadko zdarzają mi się w tym miasteczku pochwały. Przedstawiłem przyczynę mojej wizyty i zaraz był telefon do kompetentnych pracowników i obietnica, że problem zostanie zaraz rozwiązany. Pomyślałem, oto przykład właściwego człowieka na pełnionym stanowisku. Gospodarz zaprosił mnie do rozmowy. Tematem były aktualne sprawy miasta. Rozmawialiśmy o planach, których realizacja z całą pewnością zmieni wizerunek Aleksandrowa, dotąd zaniedbanego w kwestiach, o których mówiliśmy. Mój rozmówca miał dużo do powiedzenia, jednak szczególnie w kwestiach krytyki ludzi pełniących podobne do jego funkcje. Usłyszałem też wiele pochwał wobec własnych jego działań. Usłyszałem nawet o jego aktywności artystycznej, co świadczyłoby o człowieku o wielkiej kulturze. Ale ja byłem raczej niedopuszczany do wypowiedzenia swojego zdania. W pewnym momencie rozmowy pojawiły się też ulicznice w typowo polskim nazewnictwie. Rozmowa zaczęła tryskać mięsistym językiem człowieka pracy. Specjalnie nie lubię, kiedy ktoś przeklina w rozmowie. Nie uważam tego sposobu robienia wrażenia za najlepszy. Kiedyś nawet posłałem pewnego człowieka do sądu, bo uparcie, złośliwie wygłaszał przed moim domem tyrady wypełnione obficie przekleństwami, jak strucla powidłami. Pomyślałem, że czas odejść. Rozmowa zaczynała robić się męcząca. Załatwiłem co miałem załatwić. Rozmówca jednak zatrzymywał mnie ciągle nowymi wątkami. Wreszcie jednak udało mi się wyrwać. Poczułem ulgę. Tak skończyła się moja rozmowa z jednym z aleksandrowskich VIPów, też człowiekiem wielkiej kultury, jak próbował mi to udowodnić. Zresztą to nie pierwszy kulturalny, który rozmawiał ze mną w ten sposób. Trochę zrobiło mi się żal siebie, że w oczach moich rozmówców jestem tak niewielkiej wartości, że mogą sobie pozwalać na zachowania, których nie toleruję. Jestem zdania, że stosowanie wulgaryzmów w rozmowie jest nieestetyczne, ale jest wyrazem lekceważenia rozmówcy. Pociechą dla mnie było, że wrócę do domu i nie zastanę problemu, z którym pojechałem do VIPa. Zawiodłem się jednak, bo przed domem zastałem problem takim samym, z jakim się do niego zwróciłem.