Czas moru
Dodane przez puszczyk1 dnia Maj 04 2020 19:40:12
Czas moru
Jakie smutne jest moje miasto odkąd do Polski zawitała epidemia. Wygląda naprawdę jak po przejściu jakiejś zarazy, choć ta tu jeszcze nie dotarła. Ulicą rzadko przemknie jakiś człowiek w pośpiechu. Miasto żyje przez okna, które są jedynym łącznikiem ze światem zewnętrznym. Za szybą, za firaną sfrustrowani ludzie, którzy z największą chęcią wyszliby po łyk powietrza i trochę słonecznego światła. Miasto żyje w telewizji, gdzie ciągle wiadomości o świecie, a przede wszystkim o walce z epidemią i skuteczności rządów. A tu wiosna. Kosy pięknie gwizdają, natura rwie się życia zielenią i różnobarwnymi pąkami na drzewach. Kot leniwie przeciąga się w promieniach słońca, szczęśliwy, bo nieświadomy możliwości zakażenia. Odpoczęła natura, co prawda, trochę od ludzi, najbardziej uciążliwych stworzeń, którzy do tej pory zupełnie bezmyślnie korzystali z jej zasobów. Teraz mają czas na zastanowienie się nad sobą.
A miasto jak wymarłe. Obchodom święta Konstytucji 3 Maja przyglądało się niewielu, którzy zupełnie przypadkiem przechodzili obok głównego placu miasta. Bez hymnów, przemówień i pocztów sztandarowych, tylko wiązankami kwiatów władze miasta uczciły rocznicę. Flag biało-czerwonych na domach jak na lekarstwo, może ze strachu przed infekcją tak mało ich wywieszono. Małe sklepiki przysłoniły swoje witryny, bo kupców brak. I śmiechu dzieci nie słychać, bo w domach zamknięte. Czas moru. To już nie jest tylko epidemia wirusowa, to epidemia grozy. Mój dziadek, gdyby żył, to pewnie powiedziałby - za moich czasów tak nie było.