Veto albo śmierć
Dodane przez puszczyk1 dnia Grudzień 03 2020 23:18:25
Veto albo śmierć
Trudno uwierzyć w argumentację premiera Morawieckiego, kiedy mówi o możliwym vecie postawionym budżetowi europejskiemu, jeśli pozostanie w nim zapis o warunkach praworządności, które będą brane pod uwagę w przydzielaniu środków unijnych. Wielu zaczyna się zastanawiać co w ogóle kryje się pod terminem praworządność, chociaż uzasadnienie zapisu o praworządności dotyczy, jak tłumaczą urzędnicy UE, tylko dysponowania funduszy unijnych. Z tym ostatnim Polska nie miała nigdy kłopotów, gorzej to jednak wygląda w przypadku Węgier. Morawiecki mówił, że zapis o praworządności jest atakiem na suwerenność Polski. Teraz argumentuje, że może być to precedens dla innych działań, które mogą uderzać w suwerenność innych krajów UE w przyszłości i ostatecznie przyczynić się do rozpadu Unii. Według niego Polska ma pozostać w takiej Unii, jaka określona była przy podpisywaniu traktatów akcesyjnych. Jakoś zagrożenia tego nie widzi pozostałych 25 krajów Unii, a tylko Polska i Węgry. Czy jakikolwiek kraj wspólnoty kierujący się praworządnością powinien się obawiać tego zapisu? Chyba tylko taki, który nie respektuje prawa. Straszenie vetem przez polski rząd obudziły też ostatnio stare sprawy Krajowej Rady Sądowniczej i Izby Dyscyplinarnej, której działalność została zawieszona wyrokiem TSUE. Jak można się przekonać wyrok TSUE nie jest respektowany przez ministra sprawiedliwości. I to są chyba główne powody, dla których polski rząd obawia się zapisu o praworządności. Podobnie jest z Węgrami Orbana. Z lipcowego spotkania UE premier wrócił z tryumfalną wieścią o wielkich środkach przyznanych Polsce w przyszłym budżecie europejskim, chociaż przy jego ustalaniu był już zapis o praworządności. Teraz premier i cała formacja rządząca domaga się usunięcia tego zapisu, inaczej użyją veta. Z ust premierów obu krajów dało się słyszeć, że fundusz odbudowy przewidziany w budżecie nie jest tak wcale potrzebny i oba kraje poradzą sobie bez niego. Fundusz składa się częściowo z nisko oprocentowanego kredytu. Premier Morawiecki tłumaczył, że Polska może zaciągnąć gdzie indziej taki kredyt. W przypadku polsko-węgierskiego veta będzie obowiązywać prowizorium budżetowe, na którym, jak na początku mówił premier Polska jeszcze więcej zyska. Tylko, że mija się to z prawdą, bo prowizorium daje tylko środki na inwestycje już rozpoczęte, dopłaty do rolnictwa, ale nie na nowe inwestycje. Trzeba w tym miejscu przywieść obraz Polski przed wstąpieniem do UE, kraju zacofanego, o przestarzałej gospodarce, słabej sieci komunikacyjnej. Nie trudno zauważyć jak bardzo zmieniła się Polska właśnie dzięki funduszom unijnym. Komisja Europejska już szuka obejścia dla polsko-węgierskiego veta, bo wiele krajów czeka na fundusze, które pomogą odbudować gospodarki osłabione w wyniku pandemii. Przy takim obrocie sprawy Polska i Węgry pozostaną bez tych środków.
Stanowisko polskiego i węgierskiego rządu można by porównać do szantażu wobec UE. Tylko jak widać, a będziemy się mogli o tym niedługo przekonać UE szantażowi się nie podda i tak dwaj bratanki, pozostaną na przegranej pozycji i jeszcze bardziej zmarginalizuje się ich pozycja we wspólnocie, a dalej to już może jakiś polexit i spełnią się marzenia niektórych eurosceptyków. Miejmy tylko nadzieję, że wszystko to jest grą i na końcu Polska jednak zrezygnuje z veta. Tylko nie wiadomo do końca o co. Co chce ugrać polski rząd? Może to być skutek walki w obozie władzy między opcją Kaczyńskiego i Morawieckiego, a grupą Ziobry. Nie darmo ten ostatni mówił, że premier w jakichkolwiek pertraktacjach nie może być miękiszonem. A miało być tak dobrze!